Zatoczenie

Powtórzenie stanu, w jakim już kiedyś się było. Nie przypomnienie sobie informacji o tym, co było, ale ponowne wejście w ten stan.

Kompendium: wszystko, co o zatoczeniu wiemy, w jednym miejscu, od ogółu do szczegółów. Rośnie w czasie.


1. Zacznijmy od tego, że już to znasz

Wyobraź sobie, że grasz w szachy.

Nie musisz umieć grać, w ogóle nie o to chodzi. Wyobraź sobie po prostu, że siedzisz nad planszą, naprzeciwko ciebie siedzi ktoś, kogo lubisz, i jest twój ruch. Trzymasz rękę nad figurą i zaraz ją postawisz.

Zdecyduj teraz, jaki ruch robisz. Naprawdę, jedną figurą, w głowie. Nie zapisuj tego i nie powtarzaj sobie - po prostu zrób go i idziemy dalej.

Twój ruch

Naprawdę zrób ruch. Kliknij figurę, potem pole. Czarny odpowie.

Jest twój ruch.

A teraz coś zupełnie innego, bo od tego muszę zacząć.

Ile razy dzisiaj byłeś już tam, gdzie kiedyś byłeś? I nie mówię o miejscu. Mówię o stanie. O tym, jak ci było.

Bo pewnie było tak, że wziąłeś rano kubek do ręki i przez sekundę było jak wczoraj. Albo ktoś powiedział jedno zdanie i nagle jesteś w rozmowie z zeszłego tygodnia, tej samej, którą już kiedyś prowadziłeś. Albo schyliłeś się, żeby podnieść brudną skarpetkę z podłogi, i byłeś dokładnie w tym samym, co chwilę wcześniej.

I najprawdopodobniej tego nie zauważyłeś. Nikt tego nie zauważa. To się dzieje kilkadziesiąt razy dziennie, tylko że nie ma na to nazwy, więc po prostu przelatuje.

Zostaw tu jedno słowo

Napisz pierwszą rzecz, która ci się kojarzy z twoim dzieciństwem. Jedno słowo. Nie zastanawiaj się.

2. A teraz to samo, tylko na dłuższym odcinku

Chodziłeś do szkoły. Siedziałeś w ławce z kolegą. Potem przyszły wakacje, dwa miesiące, wyjazdy, nuda, wszystko. A pierwszego września wszedłeś do tej samej klasy, usiadłeś w tej samej ławce, obok tego samego kolegi.

I przez chwilę było jak przed wakacjami.

Zauważ, co się właśnie stało. To jest ta sama rzecz, co ze skarpetką - tylko że łuk ma dwa miesiące, a nie dwie sekundy. Wróciłeś do stanu, który był przerwany.

I jeszcze mocniej: te wakacje, całe dwa miesiące życia, z perspektywy tej ławki były dygresją. Nie były nią, kiedy trwały. Stały się nią pierwszego września.

3. To ma nazwę

Nazywa się zatoczenie.

4. Rdzeń: to nie jest przypominanie sobie

I tu muszę od razu coś odgrodzić, bo inaczej całość ci się rozpadnie.

Można by powiedzieć, że zatoczenie to przypominanie sobie. Ale to nie jest definicja, która pozwala lepiej to zrozumieć, więc odradzałbym wyjaśniać tego w ten sposób.

Zatoczenie jest przypomnieniem sobie emocji. Przypomnieniem sobie stanu świadomości w danym momencie. To nie jest przypomnienie sobie informacji, a przypomnienie stanu. A dokładniej - powtórzenie tego samego stanu.

Różnica jest taka:

przypomnieniezatoczenie
co dostajesztreść, informację o tym, co byłostan, w jakim wtedy byłeś
gdzie stoiszna zewnątrz, patrzysz na tow środku, jesteś w tym
gdzie to czujeszw głowiew ciele
tryb„wiem, że tak było"„jestem w tym znowu"
co z tym można zrobićopowiedziećzmierzyć się z tym raz jeszcze

Przypomnienie zostawia cię tutaj i pokazuje ci obrazek tego, co było. Zatoczenie cię tam zabiera.

5. Koło, spirala i dygresja

Słowo brzmi tak, jakby chodziło o zataczanie koła. I chodzi - tylko trzeba wiedzieć, co jest tym kołem.

Kołem nie jest droga przez tematy rozmowy. Kołem jest stan. Ten sam stan jest punktem wyjścia i punktem powrotu, a wszystko, co wydarzyło się pomiędzy, jest łukiem.

Dlatego najczęstsze nieporozumienie brzmi: „a, czyli zgubiłem wątek i potem do niego wróciłem". Nie. Wątek w rozmowie to tylko jeden z możliwych łuków. Koło rysuje się w stanie, nie w temacie.

Zatoczenie jako spirala
Zatoczenie jako spirala: wracasz obok punktu wyjścia, nie w niego.

I jeszcze jedno, ważniejsze, niż się wydaje: to nie jest koło, to spirala. Bo koło wraca w ten sam punkt, a ty nigdy nie wracasz w ten sam punkt. Wracasz obok. Wracasz jako ktoś, kto ma za sobą ten cały łuk. Pierwszego września siedzisz w tej samej ławce, ale po wakacjach jesteś kimś trochę innym.

Gdzie zaczyna się dygresja

To jest dobre pytanie i odpowiedź jest dziwna: nigdzie, dopóki nie wrócisz.

Wakacje nie były dygresją, kiedy trwały. Były po prostu życiem. Stały się dygresją pierwszego września, w chwili powrotu do ławki. Powrót nie kończy dygresji - powrót ją stwarza i dopiero wtedy przypina jej początek.

Tak samo nad szachownicą. Nie zauważasz, że się oddalasz. Zauważasz, że wróciłeś.

A skąd bierze się początek, kiedy już wróciłeś? Nie z zegara. Z tego, jak nazwiesz stan, do którego wracasz:

stan, do którego wracaszpoczątek dygresjidługość łuku
„siedzenie w ławce z kolegą"ostatni dzień szkołycałe wakacje
„ta rozmowa z nim o tej jednej rzeczy"dzień, w którym się urwałaile minęło
„bycie uczniem tej szkoły"pierwsza klasalata
„ta myśl, którą miałem przed chwilą"chwila wcześniejsekundy

Wydarzenia w świecie są za każdym razem te same. Zmienia się tylko nazwa stanu - i przesuwa się początek dygresji, choć nikt niczego nie ruszył.

I jedno zastrzeżenie, bo bez niego pojęcie się rozpuszcza: skoro dygresja może mieć dowolną długość, to za chwilę wszystko jest dygresją od wszystkiego. Hamulcem nie jest długość, hamulcem jest powrót. Dowolny odcinek staje się dygresją wtedy i tylko wtedy, gdy domknie go powrót do stanu, który przerwał. Czas, do którego nic nie wraca, to po prostu czas.

6. Skala: dwie osie

Zatoczenie jest bardzo wszechstronne i dzieje się na każdej głębokości.

Tak naprawdę cały czas dzieją się w naszych życiach mikro zatoczenia. No bo możemy przypomnieć sobie o najdrobniejszej rzeczy i wejść w ten sam stan co chwilę wcześniej. Na przykład schylając się, żeby podnieść brudną skarpetkę z podłogi.

Ale są też takie, które sięgają dużo głębiej. Co jeśli w moim dzieciństwie mam emocje i przeżycia, które nigdy nie zostały do końca przepracowane i cały czas pozostają w moim ciele i psychice jako trauma, która gnije w piwnicy mojej świadomości?

A do tego dochodzi druga oś, niezależna: długość łuku. Bo można wrócić po sekundzie i można po dwudziestu latach.

krótki łukdługi łuk
płytki stanskarpetka; „o czym to ja mówiłem"zapach szkolnej stołówki po latach
głęboki stanpiwnica w jeden wieczórławka po wakacjach; rozmowa podjęta po pół roku

Najmocniejsze pole jest w prawym dolnym rogu. Głęboki stan na długim łuku - bo wtedy wracasz najbardziej zmieniony, a to znaczy, że masz najwięcej ze sobą, kiedy tam wchodzisz.

W dwie strony

I nie chodzi tu tylko o schodzenie w dół. Da się zatoczyć do dobrego stanu.

Kiedy mamy powtarzający się żart z naszym znajomym, to jest to zatoczenie, które wprowadza w dobry stan. Ilekroć jest pretekst do powtórzenia tego żartu, cała grupa zatacza. Albo jakieś wspomnienia, które sobie fajnie przeżywaliśmy z podróży. To też jest zatoczenie.

To nie jest przyjemny dodatek obok tematu. To ta sama rzecz, tylko w drugą stronę - i, powiem szczerze, najlepszy sposób, żeby się tego nauczyć na bezpiecznym materiale, zanim pójdziesz gdzieś głębiej.

Jeden warunek

Stan musi być z przeszłości. Nie da się zatoczyć do stanu, w którym nigdy się nie było. Zatoczenie nie tworzy stanu - powtarza ten, który już był.

7. Ślad: druga połowa mechanizmu

Tu dochodzimy do rzeczy, która zmienia zatoczenie z ciekawostki w narzędzie.

Bo skąd się w ogóle bierze to, że wracasz? Zatoczenie może przyjść samo, może nam się skojarzyć najdrobniejsza rzecz, która akurat przywoła te wspomnienia. Ale wszystko, co sprawia, że przypominamy sobie jakiś ładunek emocjonalny i odczuwamy ten stan, prawdopodobnie jest czymś triggerowane.

A ten trigger ma nazwę i ma drugą stronę. To ślad.

I tu wchodzi ensō - koło z kaligrafii zen, rysowane jednym pociągnięciem pędzla, na jednym oddechu, bez możliwości poprawki. Nie jest symbolem o stałym znaczeniu. Jest zapisem stanu umysłu w momencie rysowania.

Narysuj je. Jednym ruchem, od naciśnięcia do puszczenia.

(W formie HTML rysujesz tu swoje własne ensō, myszką albo palcem, jednym ruchem. Na końcu dokumentu rysujesz drugie - i widzisz oba jedno na drugim.)

Czyli:

kierunekco robi
ensōstan → śladstan zostawia po sobie ślad, w konkretnym miejscu, czasie, kontekście; w konfiguracji, w której już nigdy nie będzie identycznie
zatoczenieślad → stanślad wzbudza stan

Dwie reguły, które się uzupełniają. I to jest w tym piękne, że są zupełnie czymś innym.

Pętla

A teraz złóż je razem.

Stan zostawia ślad. Ślad wzbudza stan. Ale ten wzbudzony stan nie jest tym samym stanem - jest nowy, bo przyszedłeś do niego z tym, kim jesteś dzisiaj. Więc zostawia nowy ślad. I tak dalej.

Pętla stanu i śladu

Jeżeli przypomniałem sobie tę traumę z dzieciństwa i przeżyłem ją na nowo, to teraz mam nowy stan zapisany. Ten stan pozostawia jakiś ślad - co najmniej w mojej pamięci i świadomości, ale może także jako obraz, może jako tatuaż, może jako jakaś czynność.

Ślad, którego nie ma

Kilka rozdziałów temu poprosiłem cię o jedno słowo i nie zostawiłeś żadnego. Nie ma śladu, więc nie ma po czym wrócić. To jest cała reguła w jednym zdaniu. Możesz się jeszcze cofnąć i je zostawić - wtedy ten akapit sam się zmieni.

Wspomnienia na własnych warunkach

I stąd wniosek, który jest według mnie najważniejszą rzeczą w całej tej teorii.

Umiejętne posługiwanie się ensō i zatoczeniem buduje nam możliwość tworzenia wspomnień na naszych własnych warunkach. Te wspomnienia i tak się już tworzą - cały czas, bez naszej zgody. Ale chcąc zapamiętać jakieś wydarzenie w naszym życiu, możemy zrobić sobie tatuaż i już na zawsze będziemy pamiętać jego znaczenie. Ten tatuaż jest właśnie śladem stanu, który chcieliśmy zapisać i do którego możemy wracać.

Zauważ, co to znaczy. Do tej pory zatoczenie było wstecz: ślad już gdzieś leżał i trzeba było na niego trafić. A tak jest także w przód. Ślad można zasadzić dzisiaj, żeby wrócić do niego za dziesięć lat.

To zresztą tłumaczy z tyłu, dlaczego działa muzyka z dzieciństwa. Ona otwiera szufladki z emocjami, które nigdy nie były przeżyte, bo jest śladem - tylko zasadzonym nieświadomie, przez dziecko, którym byłeś.

8. Czego to tak naprawdę jest teoria

Teraz można powiedzieć rzecz, której na początku bym nie powiedział: to wszystko jest dosłownie metaanalizą tego, jak działa pamięć człowieka.

Wszystko, co dzieje się w naszej świadomości, ma jakiś trigger, i my odczytujemy te informacje, które potrzebujemy. Mamy dostęp do wielu informacji, ale większość z nich nie odczytujemy cały czas, bo byłoby to niemożliwe. Sięgamy do informacji, które potrzebujemy.

Czyli zatoczenie nie dodaje ci pamięci. Zmienia selekcję. Świadomość jest wąskim oknem, a ślady są tym, co decyduje, co w tym oknie stanie.

Gradient dostępu

Nie wszystko jest jednakowo daleko.

Gradient dostępu do pamięci

I tu dwie rzeczy, które warto zobaczyć.

Pierwsza: gdzie kończy się zatoczenie. Siadanie na krześle nie jest pamięcią stanu, jest procedurą. Nie ma tam stanu, do którego można wrócić, bo nie ma czego wzbudzać - umiejętność jest po prostu włączona. Zatoczenie dotyczy pamięci stanu, nie umiejętności. Dobrze, że to widać, bo pojęcie, które obejmuje wszystko, nie mówi nic.

Druga: dlaczego tak się upieram przy tym, żeby nie mówić „przypominanie sobie". Bo przypominanie działa - na poziomie drugim. Inwałd odzyskujesz szukaniem i to wystarcza. Trauma nie, bo tam ścieżka dostępu jest zablokowana albo za droga. To nie są dwa słowa na to samo. To dwa różne mechanizmy dostępu, na dwóch różnych poziomach kosztu.

9. Twój ruch

Zanim pójdziemy dalej - jeszcze jeden ruch.

Twój ruch

Najpierw zrób ruch na wcześniejszej planszy.

10. Dlaczego to jest narzędzie, a nie ciekawostka

Bo jest jeden składnik, bez którego nic z tego nie ma sensu.

Kiedy zataczam do tego stanu, jestem w nim i jednocześnie jestem w tym, kim jestem teraz. Do piwnicy nie wchodzę jako dziecko, które tam tę emocję zostawiło. Wchodzę jako ten, kim jestem dzisiaj, z aktualnym stanem świadomości. I dlatego mogę się z tym zmierzyć raz jeszcze, a nie tylko przeżyć to samo jeszcze raz tak samo.

To jest cała różnica. Jedna stopa tam, druga tutaj.

I dlatego zatoczenie nie ustala, co się stało. Ono chodzi tylko o to, żebyś zatoczył do tego samego stanu. Ty możesz to pamiętać zupełnie inaczej, niż to było naprawdę. Ale jeżeli twój świat świadomości ma z tego powodu traumę, to nie ma to znaczenia.

Z jednym zastrzeżeniem, które trzeba powiedzieć głośno. To jest prawda, dopóki pracujesz ze swoim stanem. Przestaje nią być w chwili, kiedy z zatoczenia zaczynasz wyciągać wnioski o innych ludziach - o rodzicu, o wydarzeniu, o tym, kto co komu zrobił. Wtedy to, jak było naprawdę, wraca i ma znaczenie ogromne. Zatoczenie jest narzędziem do pracy ze sobą, nie metodą dochodzenia prawdy o czyimś życiu.

11. Czego trzeba uważać

Ruminacja

To jest największy problem i nie będę udawał, że go rozwiązałem.

Wielokrotne wchodzenie w ten sam stan bez nowego przetworzenia to ruminacja i jest jednym z najlepiej opisanych sposobów, żeby pogłębić w sobie lęk i smutek. A z zewnątrz ruminacja i zatoczenie wyglądają identycznie: człowiek wraca do tego samego stanu.

Różnicę widzę tam, gdzie widzę wszystko inne w tym tekście: ruminacja to powrót do stanu bez aktualnej świadomości. Jesteś w nim, nie obok niego. Zatoczenie z podwójną obecnością coś robi; bez niej tylko się kręci.

Ruminacja jest problemem dużym. To jest prawda. Ale dlatego też trzeba będzie pracować nad tym, jak przeżywać te zatoczenia, żeby właśnie nie ruminować. To jest zadanie, nie rozwiązanie, i zapisuję to jako otwarte pytanie.

Trzy rzeczy, po których na razie sam się orientuję:

  1. Czy umiem to nazwać, będąc w tym? Umiem - mam obie stopy. Nie umiem - jestem w środku bez wyjścia.
  2. Gdzie to jest? W ciele - zatoczenie. W głowie, w zdaniach „dlaczego" i „co jeśli" - ruminacja.
  3. Czy coś się przesunęło? Za każdym razem coś innego - zatoczenie. Dziesiąty raz to samo zdanie - koło.

Komfort i jego wyjątek

Wiadomo, że trzeba powiedzieć, że konieczne jest sto procent komfortu i bezpiecznej przestrzeni. Ale w rzeczywistości bywa różnie. Czasem do niektórych rzeczy nie jesteśmy w stanie dojść w swoim własnym pokoju. Czasem będziemy musieli opuścić komfort i być w swoim stresowym stanie, żeby przyjrzeć się, jak działamy w stresującej nas sytuacji. I to też jest ważne.

Te dwa zdania stoją obok siebie i nie zamierzam ich uzgadniać w jedno, bo oba są prawdziwe. Powiedziałbym to tak: warunek komfortu nie znaczy „nigdy nie wychodź z bezpiecznego miejsca". Znaczy „nie wchodź głębiej, niż potrafisz z tego wyjść".

Kotwica

Bo to jest ta sama rzecz co guma. Możesz oddalać się dowolnie daleko, dopóki coś trzyma i przyciąga cię z powrotem. Nad szachownicą kotwicą jest nierobiony ruch. W rozmowie - porzucone zdanie. Przy czymś głębokim musi to być coś, co ustalasz przed wejściem: oddech, przedmiot w dłoni, człowiek pod telefonem.

Bez kotwicy nie ma zatoczenia. Jest tylko oddalanie.

12. Praktyki

Ta część będzie rosnąć najbardziej, bo tu jest najwięcej do zrobienia. Na razie tyle, ile wiem.

Zapalniki, czyli jak wejść

Ślady, czyli jak zostawić sobie drogę powrotną

To jest część najnowsza i najmniej rozpisana. Idea jest taka: skoro ślad wzbudza stan, to ślad można zasadzić świadomie, w stanie, do którego chcesz kiedyś wrócić.

Reguła, którą tu widzę: ślad działa tym lepiej, im mniej ma innych znaczeń. Piosenka, której słuchasz codziennie, nie będzie śladem niczego.

Domknięcie, czyli co po

13. Co inni odkryli przed nami

Nazwałem to, zanim sprawdziłem, czy ktoś nazwał to przede mną. Sprawdziłem po fakcie i okazało się, że tak - w kawałkach, w kilku różnych polach, przez ludzi, którzy o sobie nawzajem raczej nie wiedzieli. Zapisuję to, bo wolę wiedzieć, gdzie stoję.

Co w tym jest moje. Żaden pojedynczy element. Nowe jest to, że dają się zszyć w jedno pojęcie, którym można się posługiwać w zwykłym życiu, bez podręcznika. I jedna teza, której nie znalazłem nigdzie: ciągłość skali. Nauka trzyma osobno mimowolne wspomnienie z życia codziennego i reaktywację traumy w terapii, jakby to były dwa zjawiska. Ja twierdzę, że to jedno zjawisko o różnej głębokości - od brudnej skarpetki do piwnicy.

14. Co zostaje otwarte

  1. Ruminacja. Jak przeżywać zatoczenia, żeby nie ruminować. Największa dziura, świadomie niezasypana.
  2. Neurobiologia. Jak dokładnie działa pamięć na poziomie mózgu - tego nie rozstrzygam i nie udaję, że rozstrzygam.
  3. Praktyki śladu. Sekcja 12 jest dopiero szkicem. Jak zasadzić ślad, żeby zadziałał po latach; czy da się to robić dla kogoś innego; co robi ślad, który zawiódł.
  4. Czy da się zatoczyć do stanu kogoś drugiego - albo do stanu wspólnego, którego nie było się częścią.
  5. Granica z procedurą. Krzesło pokazało, że zatoczenie nie dotyczy umiejętności. Gdzie dokładnie leży ta granica.

Na koniec: trzeci ruch

Doszedłeś do końca, więc należy ci się jeszcze jedno.

Dwa razy w tym tekście był twój ruch. Raz na początku, raz w rozdziale dziewiątym. Teraz trzeci raz - i to jest ostatnia plansza tutaj, niezależnie od tego, ile rozdziałów jeszcze dopiszę. Ona zawsze będzie na samym końcu.

Twój ruch, trzeci raz

Najpierw zrób ruch na wcześniejszej planszy.


Słowo „zatoczenie" wymyślił Filip B. i jest to jego nazwa na to zjawisko. Sam efekt wymyśliliśmy niezależnie od siebie.